Stowarzyszenie Kociarze Mrągowo powstało formalnie w 2014 roku. Pomysłodawczynie pomysłu stwierdziły, że warto połączyć siły i zrobić coś pożytecznego, aby zwierzaki miały opiekę, a ludzie o wielkich sercach przestali bać się w Mrągowie pomocy zwierzętom. Okazuje się, że tych ludzi jest coraz więcej i wyrażenie „warto pomagać” nie jest tylko pustym sloganem.

Skąd pomysł utworzenia stowarzyszenia?

Magdalena Lewkowicz: Na pomysł wpadła Izabela Brzeżycka wraz z kilkoma innymi działaczkami przeciwko bezdomności zwierząt, głównie kotów. Ich sytuacja była beznadziejna, ponieważ schronisko przyjmowało tylko pieski. Koty rozmnażały się, gdyż nie było świadomości konieczności sterylizacji. Karmiciele, często starsi ludzie, byli szykanowani w środowisku lokalnym za to, że dokarmiają i dbają o bezdomne koty. Widziałyśmy też jak działają podobne stowarzyszenia w Giżycku czy Kętrzynie.

Izabela Brzeżycka: Każda z nas i tak działała już od dłuższego czasu „na własną rękę”. Pierwotnie korzystaliśmy z uprzejmości innych organizacji prozwierzęcych, które użyczały nam konta do zbiórek pieniężnych. Założyliśmy stronę miłośników kotów w serwisie społecznościowym Facebook, która szybko zyskała sympatyków, osoby wspierające, ale również i te szukające pomocy. Staramy się zaspokoić potrzeby wszystkich, bo pomaganie to proces zależności i przypadków.

Jak wygląda wasza praca w stowarzyszeniu?

Liwia Jarosińska: To praca na wielu „frontach”. Na co dzień to zazwyczaj koordynowanie domów tymczasowych, umawianie wizyt u weterynarzy, sprawdzanie czy wszystko jest dobrze i czy niczego nie brakuje. To także szukanie domów kociakom, odpowiadanie na wiadomości, ale też pomaganie ludziom, którzy mają swoje koty, ale np. bardzo trudną sytuację materialną – czasami pomagamy w leczeniu takich kotów, robimy też zbiórki na ich leczenie. Oprócz tego, 2-3 razy w roku robimy zbiórki karmy. Staramy się pomagać jak tylko możemy. Niestety nie jesteśmy pogotowiem i nie prowadzimy schroniska, więc nie możemy jeździć na „interwencje”. Pomagamy także w łapaniu kotów do sterylizacji, bo to jedna z najważniejszych dla nas rzeczy. Trzeba zapobiegać niekontrolowanemu rozrodowi, żeby ograniczać w ten sposób bezdomność.

M.L.: Wspomagamy karmicieli z Mrągowa i Piecek. Przekazujemy im koce do legowisk i karmę. Obecnie pod opieką karmicieli jest ok 140 kotów bezdomnych, wolno żyjących, które często nie nadają się już do adopcji. Same też jesteśmy karmicielkami. Prowadzimy też akcje edukacyjne nt. zwierząt domowych dla dzieci w przedszkolach i szkołach.

Dlaczego warto adoptować „bezdomniaki”? Czy taka adopcja wiąże się z jakimś ryzykiem?

I.B.: „Bezdomniaki” są niekochane i niczyje. Wielokrotnie poznały człowieka od najgorszej strony. Zasłużyły na prawdziwą miłość.

L.J.: To absolutnie cudowne zwierzaki, którym możemy dać dom, szansę na wspaniałe życie. Takie odratowane koty są bardzo wdzięczne i kochają swoich ludzi. Ja osobiście uważam, że dopóki są bezdomne zwierzęta czy zwierzaki w schroniskach, to należy w pierwszej kolejności je adoptować i dać im szansę na dobre życie.

Jak wygląda typowy proces adopcyjny?

M.L.: Jeśli kociak trafi do nas i naszych domów tymczasowych, ma zabezpieczoną wizytę weterynaryjną. Przygotowujemy mu opis i tworzymy ogłoszenie na OLX oraz naszej stronie Facebook. Gdy zgłosi się potencjalny domek, sprawdzamy jego wiarygodność, przeprowadzamy wywiad przedadopcyjny. Nieraz ludzie się z tego powodu dziwią. Nas jednak interesuje, gdzie trafi nasz podopieczny. Pytamy o warunki: czy kot będzie domowy, czy wychodzący czy będzie sterylizowany, czy wcześniej były w domu zwierzaki lub czy są obecnie itd. Jeśli ktoś spełnia podstawowe wymagania, może do nas przyjechać po kociaka lub w niektórych sytuacjach sami załatwiamy transport w miejsce adopcji. Zawsze umawiamy się także w sprawie kontaktu poadopcyjnego: sprawdzamy, jak kot rośnie i czy wszystko jest w porządku. Zdarzają się niestety tez powroty kotów, ale nie jest to częste

Współpracujecie z wieloma ludźmi. Wielu z nich oferuje pomoc w formie tzw. „domów tymczasowych”

M.L.: Domy tymczasowe to nasz skarb.  Są to prywatne osoby, mające swoje zwierzaki i przygarniające na pewien czas maluszki lub zguby. Takie kociaki są z czasem wyadoptowane do swoich domów stałych. Jeszcze trzy lata temu nikt nie chciał nam pomagać, a teraz dużo osób przekonało się, że można być domem tymczasowym i pomóc maluszkom przeżyć. Obecnie swojego domu naszym kotom bezdomnym użyczyło 8 rodzin (oprócz rozmówczyń są to domy: Alicji Samsel, Grażyny Wieczorek, Teresy Hoffleit, Malwiny Roj i Marty Skarżyńskiej). Niektórzy także sami przygarniają kota i piszą do nas z prośbą o pomoc w szukaniu domku. Zależy nam na tym, żeby ludzie sami nauczyli się pomagać, bo to nie jest trudne.

Wasza praca jest czasochłonna, a wszystkie pracujecie także zawodowo. Gdzie znajdujecie siłę i motywację do dalszych działań?

M.L.: To prawda. wszystkie pracujemy zawodowo. Często brakuje nam czasu. Siedzimy po nocach, żeby nadrobić zaległości. Każdą wolną chwilę wykorzystujemy, aby logistycznie wszystko dopracować. Mamy mało wolnych weekendów, ale widok cierpiącego, bezdomnego zwierzaka nie daje nam spokoju. Siłę znajdujemy w naszym zespole, bo jedna uzupełnia, motywuje, wspiera i napędza drugą, trzecią i czwartą – jak w dobrej rodzinie.

I.B.: Pomaganie to nasza pasja i „czysta” motywacja. Realizujemy swoje wewnętrzne potrzeby i nie robimy nic dla „fejmu”. Teraz mamy ciężki okres przeciążenia i wyczerpania, bo kocie dramaty obciążają, ale też nadają sens naszemu życiu

L.J.: Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć B, niezależnie od tego czy mamy siły, czy nie. Nie da się wytłumaczyć kotom: „sorry, jestem zajęta, nie mam siły ani nastroju”. Pomoc staje się częścią naszego codziennego życia, Musimy ją jakoś wpleść w nasze codzienne obowiązki, a miłość do bezbronnych istot potrzebujących pomocy jest silniejsza niż zmęczenie. Motywacja pojawia się też, kiedy widzimy zmiany wokół nas, w mieście, w mentalności ludzi, to, że czasami udaje się wprowadzić malutką zmianę, która znaczy naprawdę wiele…

 

Budextan art

Dodaj komentarz:

18 Mrongoville - imprezy

Sonda

Czy lokalne samorządy pomagają przedsiębiorcom w czasie pandemii?

Tak - 27.6%
Nie - 52.2%
Trudno ocenić - 13.8%

Głosów ogółem: 203
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się w: czerwiec 27, 2020
X Zamknij
X Zamknij