Wojciech Chmielarz to autor kryminałów, dziennikarz, laureat w 2015 Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą polskojęzyczną powieść kryminalną lub sensacyjną, a dodatkowo wielokrotnie nominowany do tej nagrody. Publikował m.in. w „Pulsie Biznesu”, „Pressie”, „Nowej Fantastyce”, „Pocisku” i „Polityce”. Z pochodzenia gliwiczanin, ale obecnie mieszkający w Warszawie. Pretekstem do naszego spotkania była powieść „Żmijowisko”, na bazie której powstaje w tej chwili serial realizowany przez Canał+ w okolicy Mrągowa.

Mateusz Kossakowski: Na samym początku muszę zapytać. Jak podoba się Panu na Mazurach?

Wojciech Chmielarz: Niestety nie mogę póki co uchodzić za wielkiego znawcę Mazur. W Mrągowie znam hotel, w którym się w tej chwili znajdujemy, drogę na Warszawę i stację Orlenu. Mam nadzieję, że wkrótce nadrobię jednak zaległości. Jeżdżę jednak w tej chwili po okolicy i mogę śmiało powiedzieć, że Mazury są przepiękne.

- Kiedy pojawił się u Pana pomysł na zostanie autorem książek? Skończył Pan dziennikarstwo, później pracował w wywiadzie gospodarczym, a nagle w Pana życiu pojawiły się kryminały.

- Pomysł na pisanie książek tkwił we mnie praktycznie od zawsze. To wszystko inne robił, bo po prostu musiałem w jakiś sposób zarabiać pieniądze. Nie wiem do dzisiaj dlaczego, ale uważałem, że dziennikarstwo to świetny zawód, w którym można zarobić dużo pieniędzy. Oczywiście, okazało się to nieprawdą (śmiech). Miałem szczęście, że załapałem się jeszcze na schyłek złotej ery dziennikarstwa w Polsce (2005-2008), kiedy to jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać nowe wielkie tytuły prasowe. Pracowałem wtedy głównie na umowie o dzieło, jednak wciąż szukałem czegoś na stałe. Tak trafiłem do firmy, która zajmowała się wywiadem gospodarczym. Wiem, że to brzmi groźnie. W rzeczywistości zajmowałem się sprawdzaniem reputacji potencjalnych partnerów biznesowych. W tej firmie miałem możliwość współpracować m.in. z policjantami czy pracownikami służb specjalnych, którzy chętnie dzielili się różnymi opowieściami o miejscach swojej pracy, co mogłem później również wykorzystać w swoich książkach.

- Dobrych kilka lat temu nastąpił boom na kryminał w Polsce. Czym to według Pana było spowodowane?

- Uważam, że to po prostu wrócenie do pewnej normalności. Jak się patrzy na rynki zagraniczne, to tam kryminał króluje. W Wielkiej Brytanii około 50% nowych wychodzących książek to kryminały. Tak jest wszędzie. W Polsce były chętnie wydawani autorzy zagraniczni, a bano się wydawać naszych rodzimych twórców. To zmienił dopiero Marek Krajewski, który spowodował, że później każde liczące się wydawnictwo chciało mieć przynajmniej jednego polskiego autora kryminałów.

- Czytelnicy na świecie na nowo rozkochali się w kryminałach m.in. dzięki trylogii Millenium Stiega Larssona i późniejszemu wysypowi autorów skandynawskich. Czy ktoś z Polski obecnie może wg Pana liczyć na uznanie za granicą w literaturze stricte gatunkowej powiązanej z kryminałem?

- Myślę, że tak. Takim przykładem jest Zygmunt Miłoszewski, którego Francuzi wprost uwielbiają. Sam również jestem wydawany w języku francuskim i nawet dziennik „Le Monde” napisał o mnie, że jestem „nowym królem kryminału ze wschodu”. Jest to z pewnością coś, co warto by było kiedyś ujrzeć na swoim nagrobku (śmiech). Byliśmy razem z Zygmuntem na festiwalu kryminału w Tuluzie i muszę przyznać, że ma tam statut prawie gwiazdy. Mieliśmy stoisko obok siebie i o ile do niego od razu ustawiła się kilometrowa kolejka, tak do mnie niekoniecznie. Ale może po tym nagłówku w prasie coś się zmieni (śmiech). Musimy sobie zdawać jednak sprawę, że sukces kryminału szwedzkiego nie wziął się znikąd. Ci ludzie wykonali naprawdę ogrom pracy przez niemal dziesięciolecia.

– Z czego powinien składać się dobry kryminał?

-  Przede wszystkim z liter. Jądrem kryminału jest wiara w racjonalność przedstawionego świata tzn., że jesteśmy w stanie wszystko wytłumaczyć i nie dzieje się nic nadnaturalnego, niezgodnego z nurtem historii. Na pewnym poziomie kryminał to pojedynek autora z czytelnikiem, w którym jeden stara się odkryć „kto kogo zabił”, a drugi stara się to umiejętnie jak najdłużej zatuszować.

- Co Pan pomyślał, gdy usłyszał po raz pierwszy o propozycji ekranizacji „Żmijowiska”?

- Szczerze powiedziawszy na początku bez entuzjazmu. Miałem już wcześniej kilka przygód ze światem filmu i wszystkie poprzednie próby były nieudane. Bardzo łatwo w Polsce sprzedać prawa do ekranizacji książki. Taki wydatek jest relatywnie wciąż niedrogi dla producenta. Sam napisałem 8 książek kryminalnych i prawa do ekranizacji są sprzedane do absolutnie wszystkich dzieł. Kręcone jest jednak tylko „Żmijowisko”. Zdecydowanie więc trudniej znaleźć producenta, który ostatecznie jest w stanie tej film ostatecznie wyprodukować. Gdy dowiedziałem się jednak, że propozycja realizacji padła ze strony Canal+, od razu się ucieszyłem. Pierwsze zdjęcia powstały już w kwietniu, więc w niecały rok po ukazaniu się książki. Jest to tempo, które nawet w świecie filmowym jest ewenementem. Wczoraj rozmawiałem z reżyserem serialu Łukaszem Palkowskim, że zwykle sam scenariusz pisze się około roku, a nam z Daną Łukasińską udało się to w niecałe 4 miesiące.

- W swojej książce w znaczący sposób skupił się Pan na budowie wyrazistych i niejednoznacznych postaci. Jak ważna jest rozbudowa psychologii bohaterów „Żmijowiska”?

- Niezwykle ważna. Tę historię trzeba było opowiedzieć w taki sposób by była przede wszystkim psychologicznie wiarygodna. Bardzo dużo czasu poświęciłem na wczuwanie się w poszczególnych bohaterów, aby czytelnik mógł do ostatnich stron w tę historię uwierzyć. Muszę powiedzieć, że później to wszystko odchorowałem. Każda kolejna książka kosztuje mnie coraz więcej. Pamiętam, że po skończeniu „Żmijowiska” pomyślałem sobie, że już nigdy nic nie napiszę. Nie byłem w stanie nawet spojrzeć na klawiaturę. Miałem jednak już podpisaną umowę na kolejną książkę i to mnie zmotywowało (śmiech).

 

 


Dodaj komentarz:

18 Mrongoville - imprezy

Sonda

Czy jesteś zadowolona(y) z obecnych wydarzeń w radzie miasta i powiatu?

Nie, te zmiany niczego nie wnoszą - 80.8%
Tak, to są zmiany na lepsze - 13.1%
Nie mam zdania na ten temat - 6.2%

Głosów ogółem: 130
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się w: październik 20, 2019
X Zamknij
Sylwerster Mrongoville 2019
X Zamknij