Mrągowianka Marta Kaczmarczyk zdobyła tytuł czwartej wicemiss w finale 29. Konkursu Miss Polski. Konkurs odbył się 9 grudnia 2018 roku w Krynicy Zdroju. 11 lipca 2019 roku obroniła pracę magisterską na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Jeszcze na gorąco, bo już dwa dni po obronie pracy, udało nam się zadać jej kilka pytań.

Zdzisław Piaskowski:Minęło już pół roku od finału konkursu Miss Polski 2018. Co od tamtego czasu zmieniło się w życiu Marty Kaczmarczyk?

Marta Kaczmarczyk: To był bardzo ważny etap w moim życiu. Jestem kobietą mającą uporządkowany schemat wyznawanych wartości, a moment startu w wyborach Miss Polski wybrałam bardzo świadomie. To był też ostatni rok studiów, czas końcowych egzaminów i pisania pracy magisterskiej. Musiałam to wszystko pogodzić, ponieważ bardzo tego chciałam. Po konkursie nawiązałam współpracę z wieloma cenionymi fotografami i znanymi markami. Pojawiło się wiele propozycji zdjęciowych. Modeling, który od zawsze jest moją pasją, wciąż ambitnie rozwijam. Niewykluczone, że będę miała okazję reprezentować nasz kraj w międzynarodowym konkursie piękności. Otrzymałam już wstępną wiadomość, czy byłabym zainteresowana wystąpić na scenie międzynarodowej. Czas pokaże. Ciekawostką jest to, że dziewczyna, która nie uplasowała się w TOP 10 w ubiegłorocznym konkursie Miss Polski, będzie reprezentowała Polskę w Azji. Jest trochę tak, że bywamy dopasowywane pod względem urody. W Azji bardzo doceniana jest uroda słowiańska, blond włosy.

- Czy ludzie rozpoznają panią na ulicy, w kawiarni, w sklepie?

- O tak. Siedziałam w uroczej kawiarni, gdzieś w centrum Warszawy i usłyszałam tuż obok: - „Ooo, to ta dziewczyna z Konkursu Miss Polski”. - Innym razem nie zapłaciłam w kawiarni za rachunek, bo mnie „rozpoznano” a torcik był w prezencie. Kiedy spaceruję po ukochanym Mrągowie, nieznajome mi osoby podchodzą i serdecznie gratulują. Tyle miesięcy minęło od gali. Szok!  To są niesamowite chwile, które uskrzydlają. Lubię je. Nie zdarzyło mi się z tego powodu nic przykrego.

- Miło to słyszeć. Popularność może też się wiązać z propozycjami filmowymi, z udziałem w reklamach i w programach telewizyjnych.

- W tegorocznym Konkursie Miss Warszawy wręczałam nagrodę swojej następczyni, pierwszej wicemiss stolicy. Przypomnę tylko, że w ubiegłym roku to ja zdobyłam taką nagrodę. Teraz biorę dość regularnie udział w wydarzeniach kulturowych. Podczas kręconego obecnie w Mrągowie serialu telewizyjnego „Żmijowisko”, zagrałam rolę druhny w krótkiej scenie ślubu, tuż obok znanych z dużego ekranu aktorów. I choć plany filmowe nie są mi już obce, to z każdym kolejnym udziałem nabieram większej swobody przed kamerą. Cenię tę naturalność i luz na planie, które po krótkiej komendzie „akcja” przeobraża się w totalne skupienie i ciszę. Ciągle uważam, że drzemie we mnie coś z artysty. Po prostu lubię to środowisko. (rozmarzenie).

- Czym jest zawód modelki, fotomodelki? Czy jest to zawód artystyczny sam w sobie, czy jest tylko częścią składową większej formy, w której efekt końcowy tworzy też fotograf lub operator kamery i reżyser i czym ten zawód różni się od zawodu aktora?

- To ciekawe pytanie. Aktorstwo i modeling mają ze sobą dużo wspólnego. W przypadku fotografii – stoi za nią cały sztab ludzi, to praca wielu specjalistów w swojej dziedzinie. Fotografia jest chwytaniem przemijającej chwili, ze wszystkimi jej emocjami, które są prawdziwe.  Jest dziełem sztuki. Artysta musi być bardzo cierpliwy. Pamiętam, że nagrywaliśmy kiedyś przez 12 godzin scenę, która na ekranie trwała tylko mgnienie. W czerwcu brałam udział w kilku castingach. Podczas jednego z nich czekałam na swoją kolej z numerem 386 przez 5 godzin. Było to przesłuchanie do reklamy linii lotniczych. Nie wiedziałam jakie zadanie mnie zastanie po wejściu do studia. Kiedy stanęłam przed reżyserem, nakazano mi opowiedzieć najciekawszą, najbardziej imponującą podróż samolotem. Powiedziałam wtedy o mojej długiej podróży do Dubaju, podczas której wydarzył się cud. Jedna z pasażerek zaczęła rodzić, a ja miałam okazję zostać bohaterką i odebrałam poród wspólnie z lekarzem, będącym na pokładzie. Wydarzenie to nazwałam „cudem w niebie” i choć wynik castingu był dla mnie negatywny, to przeżycie niesamowite. A historia improwizowana. (uśmiech).

- Dwa dni temu obroniła pani pracę magisterską.

- Czwartek 11 lipca godzina 14: 45 był ważnym moment mojego życia. Po pięciu latach ciężkiej pracy, tysiącach godzin spędzonych na uniwersytecie, zdobyłam tytuł magistra. Podczas studiów poznałam wielu wartościowych ludzi, przeżyłam piękne „studenckie” czasy. Jestem trochę rewolucjonistką, a temat mojej pracy magisterskiej mógł wzbudzić kontrowersje wśród opinii publicznej. Poruszyłam to, co dotychczas było tematem tabu. „Porównanie skuteczności i bezpieczeństwa preparatów hormonalnej antykoncepcji postkoitalnej w świetle dostępnych wyników badań” to temat mojej pracy, która w uproszczeniu charakteryzuje antykoncepcję postkoitalną, znaną społeczeństwu pod pojęciem tabletki „po”, zestawianej prawnie z zabronioną aborcją.. Obrona mojej pracy trwała aż 40 minut, a w czasie dyskusji naukowej z komisją obroniłam swoje stanowisko na piątkę z wyróżnieniem, ubiegając się tym samym o stypendium dla najlepszych studentów.

Celem mojej pracy jest szerzenia wśród kobiet w różnym wieku edukacji w zakresie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, który ciągle jest lekceważony. Kobiety powinny mieć dostęp do opieki w zakresie zdrowia seksualnego. Nie będę się w tym miejscu szerzej rozwodziła na temat mojej pracy, bo doczeka się ona publikacji i będzie ogólnie dostępna. Nie chcę chować jej do szuflady.

Po zwycięskiej obronie pracy, jeden z członków komisji zachęcił mnie do pracy w roli edukatora. Idealnym pomysłem byłoby prowadzenie kampanii edukacyjnych w zakresie zdrowia.

- Wspomniała pani kiedyś, że chciałaby pani brać udział w misjach medycznych do krajów Trzeciego Świata.

- Chciałabym pojechać do Afryki, do Gambii. Poznałam członków kilku fundacji, którzy organizują takie wyjazdy, ale kiedy ten pomysł wprowadzę w czyn, tego jeszcze teraz nie wiem.

- Po skutecznej obronie pracy magisterskiej, czego gratuluję, należy się pani wakacyjny wypoczynek.

- Planuję wymarzone wczasy w ciepłych krajach we wrześniu, a tymczasem możliwe są tylko wyjazdy z przyjaciółmi na krótkie chwile relaksu.

- Osiągnęła pani już wiele, ale to właśnie teraz przyszedł czas na podejmowanie poważnych decyzji życiowych.

- Też tak uważam. Jestem związana kontraktem z organizatorem konkursu Miss Polski. Nie mogę jeszcze przez rok zmienić stanu cywilnego, ani urodzić dziecka. Moim marzeniem jest założyć w przyszłości rodzinę, mieć dzieci i szczęśliwy dom, ale jeszcze nie wiem kiedy to nastąpi. Mam czas by to zaplanować i zrealizować. Jestem młoda i mam jeszcze tyle planów …

Słowa kluczowe:
Mrągowo wywiad Marta Kaczmarczyk 

Dodaj komentarz:

X Zamknij
X Zamknij