Szalone lata sześćdziesiąte, chciałoby się rzec. To właśnie wtedy domy kultury oferowały całą gamę propozycji. Doskonale miały się zespoły tańca ludowego i współczesnego, koła recytatorskie, teatry amatorskie i różnorodne grupy plastyczne. Jak grzyby po deszczu powstawały też zespoły big-beatowe. Nazywano je zamiennie zespołami mocnego uderzenia.

W 1965 roku Młodzieżowy Dom Kultury w Mrągowie tętnił życiem. To tam skrzyknęła się grupa młodych gniewnych, którzy chcieli czegoś więcej, niż tylko przeżyć od pierwszego do pierwszego. Chcieli wykrzyczeć swoją wolność i założyli zespół big-beatowy Czosowie. Powiązania geograficzne wydają się tu oczywiste. Pierwszy skład zespołu tworzyli: Władysław Łotysz, Jerzy Wawrzeniuk, Jan Strus, Tadeusz Ślusarek, Zdzisław Piórkowski i Czesław Kociubski.

W takim składzie graliśmy przez dwa lata – mówi saksofonista tenorowy Jerzy Wawrzeniuki wiele przez ten czas się nauczyliśmy. Mam wiele sentymentu do Młodzieżowego Domu Kultury. Dużo mu zawdzięczamy. Tam dorastaliśmy. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim muzycznie. Kiedy w 1967 roku poczuliśmy się już dorośli i poznaliśmy swoje możliwości, zapragnęliśmy jeszcze większej swobody. Przenieśliśmy się do Powiatowego Domu Kultury i tam założyliśmy zespół Sami Swoi. Nazwa nie jest przypadkowa. Chcieliśmy dzięki niej zmniejszyć dystans dzielący odbiorców muzyki od jej wykonawców. Zresztą, był to czas największej popularności w naszym kraju filmu o tym samym tytule. Na początku na gitarze solowej grał kierownik zespołu Tadeusz Ślusarek, na gitarze basowej Tadeusz Garnowski, Stanisław Bednarski grał na perkusji, Zdzisław Piórkowski na klawesynie, młodziutka Irena Gałązka śpiewała, a ja grałem na saksofonie. W następnym 1968 roku graliśmy wszędzie i nie było chyba miejsca w okolicy, gdzie by nas nie było. Graliśmy w Olsztynie, Piszu, Mikołajkach, w Mrągowie w Powiatowym Domu Kultury, przy Domu Kultury, na molo naprzeciwko Ratusza i w każdym innym miejscu Mrągowa, gdzie mógł ustawić się nasz zespół. W sierpniu z zespołu odszedł Tadeusz Garnowski, a jego miejsce zajął na basie Jan Strus. Stanisława Bednarskiego zastąpił z kolei Władysław Łotysz, który niedługo potem też odszedł – wspomina z sentymentem saksofonista Samych Swoich.

I przyszedł historyczny, pełen niespodziewanych wydarzeń, rok 1969 r. Wtedy do zespołu dołączył młodziutki, pełen energii, szesnastoletni perkusista, Jarek Partyka. Jarek to część historii tamtego Mrągowa. Znało go wtedy całe miasto.

W tamtym czasie w Mrągowie grały jeszcze dwie poważne big-beatowe kapele: Tulipany i Odmieńcy, ale to Sami Swoi wypłynęli na prawdziwe szerokie wody.

W kwietniu 1969 roku wygrali IV Przegląd Piosenki i Muzyki Młodzieżowej Warmii i Mazur w Olsztynie, w klubie Antałek. Dało im to przepustkę do Jeleniej Góry na VI Ogólnopolski Festiwal Piosenkarzy i Zespołów Amatorskich. Tam w październiku na 74 zespoły uczestniczące Sami Swoi zajęli drugie miejsce, a ich wokalistka, Irena Gałązka, zajęła dodatkowo drugie miejsce w konkursie solistów z pośród 84 wykonawców.

Dzięki temu sukcesowi zespół został zaproszony do udziału w Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, miał nagrania w Polskim Radiu i wystąpił dwukrotnie w telewizji.

Wtedy był tylko jeden program telewizyjny i wagę tego sukcesu należy mierzyć trochę inaczej niż teraz, kiedy programów jest wiele.

Nie pojechaliśmy już niestety na festiwal do Opola – mówi perkusista Jarosław Partyka, popularny „Jarema” – przeszkodziła nam realizacja planów rodzinnych członków zespołu, która pozostawała w sprzeczności z naszymi planami artystycznymi. Ale i tak miłość do muzyki nie uciekła, bo muzyka jest wieczna ... chociaż wielu z nas, członków tamtego zespołu, już nie ma wśród żyjących.

 

Zdzisław Piaskowski

Fot. archiwum muzyków

 

Zespół Czosowie, protoplasta Samych Swoich

Koncert Samych Swoich na... schodach

Słowa kluczowe:
 

Dodaj komentarz:

X Zamknij
X Zamknij