Na co dzień spełniona mama dwójki urwisów, w wolnych chwilach prowadzi bloga „Mama i syn zgrany team”. O blogowych początkach, trudach z tym związanych i marzeniach rozmawialiśmy z mikołajczanką Emilią Wawrzonkowską.

Cześć Emilio, dziękuję, że znalazłaś czas na rozmowę.

Witam, to mi jest niezmiernie miło, że mogę udzielić Ci wywiadu.

My matki doskonale wiemy, że każda minuta jest na wagę złota, więc zaczynajmy. (śmiech) Jak wyglądały Twoje początki z blogowaniem? Jak w twojej głowie zrodził się pomysł?

Nigdy w życiu nie myślałam, że kiedykolwiek założę bloga. Kiedy zostałam samotną matką postanowiłam stworzyć dla mojego syna w pewnym sensie pamiętnik, w którym przeczyta, jak spędzał czas ze swoją mamą, gdy był mały, a miał wtedy 2 latka. Z drugiej strony chciałam, aby ten pamiętnik czytały inne samotne kobiety, tak by zobaczyły, że samotność wcale nie musi oznaczać, że nasza przyszłość rysować się będzie w czarnych kolorach. Tak się nam tylko wydaje, szczególnie na początku. Pisałam spontanicznie, a zdjęcia nie były obrabione. Pisałam przede wszytkim dla siebie i syna.

Blogowanie stało się ostatnio bardzo modne, czy nie bałaś się, że trudno będzie Ci się przebić w gąszczu blogów o podróżach, macierzyństwie…?

Tak jak wspomniałam w poprzednim pytaniu, nie zakładałam bloga z konkretną tematyką i pod daną grupę czytelniczą. Blog przez ponad 4 lata bardzo się zmienił. Z czasem, kiedy czytelnicy zaczęli dawać o sobie znać, że lubią czytać moje jak ja to nazywam „wypociny”, w których znajdzie się brak przecinka i błąd ortograficzny, trzeba było coś zmienić. Postanowiłam dostosować go tak, aby był bardziej czytelny, aby moi kochani czytelnicy łatwiej mogli znaleźć na moim blogu to co ich najbardziej interesuje. Nie zamierzałam i nie zamierzam przebijać swoje blogowe koleżanki. Cieszę się, że są ze mną stali czytelnicy i napływają nowi. Mam swój styl i to dla mnie najważniejsze.

Wiem, że Twój blog powstał jeszcze przed narodzinami córeczki i nosi nazwę „Mama i syn zgrany team, czy masz w planach dopisać ją do zespołu? Będzie zmiana nazwy?

Już została dopisana. Na samym początku, tuż po narodzinach Kasi zmieniłam logo. Są to teraz cztery rączki symbolizujące całą naszą rodzinę. Czy zmienię nazwę? Nie wiem. Ciężko jest stałych czytelników przekonać do nowej nazwy, jednak logo to główny symbol i dlatego został zmieniony.

Kiedy zostałam samotną matką postanowiłam stworzyć dla mojego syna w pewnym sensie pamiętnik, w którym przeczyta, jak spędzał czas ze swoją mamą, gdy był mały, a miał wtedy 2 latka.

Jak przy dwójce małych dzieci znajdujesz czas na pisanie? Czy to jest dla Ciebie formą relaksu, odskoczni od pieluch, prania i zabawy z maluchami?

W macierzyństwie priorytetem są dla mnie dzieci, a dopiero później wygospodarowuję czas na swoje pasje. Blog stał się jednym z moich hobby. Wiele razy z braku sił na pisanie myślałam, aby zakończyć blogowanie. Jednak mam jeszcze tyle tematów, którymi chciałabym się podzielić, mam moich kochanych czytelników, więc nie umiem z tej pasji zrezygnować. Przy dwójce dzieci, czy przy jednym i pracy na pełen etat (jak było przed narodzinami Kasi) wygospodarowanie czasu na napisanie sensownego wpisu jest ciężko. Piszę wieczorami lub z samego rana. Nie raz jeden wpis powstaje 3-4 dni, bo naprawdę nie mam chwili, aby usiąść i go skończyć. Jednak, gdy zasiądę do komputera nie raz o 23:00 i wciągnę się w pisanie, to nie czuję zmęczenia. Później kładę się spać z nadzieją, że Kasia pozwoli pospać przynajmniej do 7:00 rano (śmiech).

Czy w swoich wpisach wspominasz o Mikołajkach i okolicy? Czy „lokalny patriotyzm” w tekstach jest dla Ciebie ważny?

W Mikołajkach mieszkam od 4 lat. Pochodzę z Olsztyna i nie żałuję, że to właśnie z Mikołajek pochodzi mój mąż. Zakochałam się w tym mieście od pierwszego dnia, gdy tu przyjechałam. Bardzo często wspominam czytelnikom, gdzie mieszkam. Jestem dumna z mojego miasteczka. Uważam, że jeżeli nie wstydzimy się miejsca, w którym mieszkamy to trzeba o nim wspominać. Poza tym, jak tu nie kochać naszych pięknych Mazur.

Czy bycie blogerką w tak niewielkiej społeczności, jaką są Mikołajki jest trudniejsze niż w wielkim mieście? Nie możemy tu mówić o anonimowości?

Nie jestem i nie czuję się wielkowymiarową blogerką. Jestem zwykłą osobą, która co rano odwozi dziecko do przedszkola, idzie do sklepu po zakupy i na spacer. Owszem o anonimowości nie ma mowy, ponieważ nie da się ukryć, że mam swój „drugi dom” w sieci. Myślę, że mieszkańcy bardziej kojarzą mnie z wiecznego uśmiechu na twarzy niż z blogowania. Koleżanki z miasteczka czytają moje wpisy, co jest bardzo miłe.

W lipcu o Mikołajkach będzie głośno, a my mieszkańcy Mazur będziemy mogli poznać Cię bliżej. Mam na myśli popularne spotkanie blogerek BlogoweLove, którego jesteś jedna z organizatorek.

Jestem otwarta na nowe znajomości. Zdarzało mi się spotkać z moimi czytelnikami osobiście. Obecnie jestem na urlopie macierzyńskim, na którym mam mało czasu dla siebie, i może z tego braku czasu, postanowiłam zorganizować aż 3-dniowe spotkanie blogerek w Łuknajnie, nieopodal Mikołajek. Chciałam poprzez spotkanie pokazać, jak piękny jest nasz region latem. Plan spotkania jest bardzo ciekawy, jednak nie mogę go jeszcze zdradzić. Na pewno uczestniczki, które przyjadą z całej Polski będą mogły poznać, jak Mazury wyglądały dawniej, posmakować lokalnych produktów i zobaczyć wschód słońca na plaży. Spotkanie będzie miało także cel charytatywny, by móc połączyć przyjemne z pożytecznym.

Przyznaj, ale tak szczerze, inspirowałaś się, albo nadal inspirujesz znanymi blogerkami? Czy czytasz blogi innych mam?

Oczywiście, że czytam inne blogi, mam też sporo fantastycznych koleżanek w blogowym świecie na terenie całej Polski. Czym się inspiruję? Ciężko to stwierdzić. Mam swój styl pisania i tego się trzymam. Mój blog jest w pewnym sensie jak linie papilarne. Jedyny w swoim rodzaju. Jednak na czytaniu wpisów koleżanek spędzam niekiedy pół nocy.

Tak, wydaje mi się, że płynie we mnie podróżnicza krew. Jak już gdzieś jadę to na dłużej. Jedna podróż zajmuję mi od trzech do nawet siedmiu miesięcy. Nie korzystam z biur podróży i nie mieszkam w drogich hotelach. Zamiast tego zbieram grupę i organizujemy wszystko na własną rękę. Raz jedziemy, innym razem płyniemy, a nawet idziemy. Dzięki temu taka podróż zapada w pamięć, mogę zapewnić, że nie zapomina się jej do końca życia. Zwiedzając jako turysta zbyt dużo tracimy, zorganizowana turystyka zabija kulturę, komercjalizuje kraj i żyjących w nim ludzi. Szczerze namawiam wszystkich, by odważyli się i podjęli próbę podróżowania na własną rękę. Podróżowanie nie jest tylko zwiedzaniem lub poznawaniem kultur czy ludzi, to także stan umysłu i szlifowanie swojego charakteru.

Nie jestem i nie czuję się wielkowymiarową blogerką. Jestem zwykłą osobą, która co rano odwozi dziecko do przedszkola, idzie do sklepu po zakupy i na spacer.

Gdyby nie blog, to czym byś się w życiu zajmowała?

Blog jest moja pasją. Nie traktuję go jako sposób na życie, tylko dodatek, który jest dla mnie ważny. Marzę o pracy w swoim zawodzie, dalszych szkoleniach i czerpaniu radości z pracy. Z zawodu jestem magistrem z zakresu zarządzania w turystyce, i w tym kierunku chciałabym podążać po urlopie macierzyńskim. Praca w turystyce byłaby spełnieniem moich marzeń. Czy będę pracować w zawodzie, tego nie wiem, ponieważ mało przedsiębiorców chce dać szansę osobom młodym po studiach.

Prowadzisz bloga, który z samego założenia jest eksponowaniem siebie w Internecie, ale czy istnieje dla Ciebie granica prywatności, której nie przekroczysz? Czy jest coś o czym nie napiszesz?

Na blogu poruszam głównie tematy rodzicielstwa, podróży, od których jesteśmy uzależnieni, piszę o ciąży, ciekawych produktach i o tym co mnie interesuje, bądź denerwuje. Są tematy, których nie będę na razie poruszać. Mówimy tu o wypowiadaniu się na temat szczepień, aborcji. Pozostaję w swojej tematyce. W momencie, gdy zaszłam w drugą ciążę postanowiłam prowadzić na blogu autorski projekt „Dziennik Ciążowy”, który spotkał i spotyka się z ogromnym zainteresowaniem. Jednak pojawiające się posty na temat zagrożonej ciąży nie były łatwym tematem. Ciężko było mi o tym pisać, może nie do końca chciałam zwierzać się z tego, jak jest źle, jednak wiem, że te wpisy mogą pomóc innym ciężarnym.

Jakie są Twoje plany i marzenia związane z blogowaniem? Może jakaś liczba nowych czytelniczek?(śmiech)

W folderze roboczym czeka sporo wpisów do opublikowania, lista tematów w plannerze z dnia na dzień się powiększa. Plany na wpisy są, a to najważniejsze, bo to dzięki nim blog istnieje. Cieszę się z każdego nowego czytelnika, bo to oni są dla mnie najważniejsi, a nie liczby. Co z tego, że obserwować mnie będzie milion osób, a z tego czytać będzie niewiele. Blog nadal pozostaje pamiętnikiem dla moich dzieci.

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia!

Było mi bardzo miło móc odpowiedzieć na Twoje pytania. Serdecznie dziękuję!

Rozmawiała Marlena Bieleninik


Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Sonda

Czy weźmiesz udział w tegorocznych wyborach samorządowych

Tak - 87.1%
Nie - 10.5%
Nie podjąłem(-ęłam) decyzji - 1.8%

Głosów ogółem: 171
Głosowanie w tej sondzie zakończyło się w: marzec 2, 2018
X Zamknij
X Zamknij